eRIZ's weblog

PHP, webdesign, Linux, Windows i inne, bo nie samym chlebem człowiek żyje

Google Reader to zuo?

Ludzie ciut bardziej obyci z internetem (nie tylko oni ;)) zapewne nie marnują przy nim czasu (pewnie kwestia sporna ;)). RSS-y mogą być na to sposobem lub wręcz przeciwnie. ;)

Może się wydawać, że znalezienie odpowiedniego czytnika jest banałem. Jednak wraz ze wzrostem liczby obserwowanych kanałów zaczynają wychodzić na wierzch mankamenty wykorzystywanej aplikacji.

Długo szukałem dla siebie odpowiedniej aplikacji. Dlaczego wspomniałem o Google Reader?

więcej

Nasza-klasa owned!

Włamałem się do systemu NK? Nie. ;) Ale ofiara pewnego triku, na który wpadłem przyglądając się fanatykom fotkowania na naszej-klasie może tak pomyśleć.

Ile to osób może zacząć gotować się ze złości, gdy pilnie potrzebuje jakiejś WARTOŚCIOWEJ informacji z Sieci, a nie może, gdyż osobnik(i) o zazwyczaj ilorazie inteligencji zmierzającym ku zeru okupuje kompa, trwoniąc czas na oglądanie „komci i foci” na lepszym klonie fotka.pl? Najczęściej takiego osobnika nie da się łatwym sposobem wykurzyć sprzed komputera, więc czemu by nie sprawić, aby taka osoba wykipiała ze złości zwalniając komputer? ;)

więcej

Pełna organizacja – pełną parą, gdziekolwiek jesteś

Kto dzisiaj nie ma komórki…? No właśnie, będą to pojedyncze osoby (a w przypadku Czytelników prawdopodobnie ich nie będzie). Część z Was pewnie korzysta z telefonu w celach, do których został on pierwotnie stworzony – rozmowy i ewentualnie SMS-y. Coraz częściej jest to również kalendarz oraz korzystanie z mobilnego dostępu do internetu. Tylko, czy to możliwe, żeby geek nie grzebał w swojej cegłówce? :P

A’propos kalendarza – wiele osób posiada również kalendarz na komputerze – czy to Outlook, czy Sunbird/Thunderbird + Lighting. A nie intrygowała Cię czasem opcja „zdalna synchronizacja”, czy SyncML w telefonie? :> Dzisiaj powiem o niej co nieco. ;)

więcej

Blog Day 2008

Skoro są jeszcze ostatnie godziny wakacji, postanowiłem przejrzeć ciut swoje RSS-y i wrzucić co nieco z okazji Dnia Blogów. (Dzięki za przypomnienie). Postanowiłem, że to nie będą linki z mojego blogrolla ([jeszcze ;]] u dołu).

  1. I has a hotdog i I can has cheezburger

    IMHO najlepsze blogi, jakie tylko powstały w sieci. Regularne notki, zawsze jakaś kupa śmiechu. Przydaje się znajomość angielskiego (można rzec, pisanego w sposób dość „poKeMOnIa$tY”), ale często same zdjęcia potrafiają zrzucić z krzesła. Dwa w tym samym punkcie, ponieważ jest to ta sama seria, jedna o psach, druga o kotach (choć nie jest to regułą). Polecam rękami i nogami. ;]

  2. Photoshop disasters

    O ile to, co widzimy w gazetach/tv/internecie zazwyczaj jest dobrze dopracowane, to niejednokrotnie zdarzają się wpadki. Średnio raz dziennie pojawia się notka z nową słabością grafików.

  3. Atrapa.net

    Serwis najsłynniejszego łowcy łańcuszków w polskiej rzeczywistości.

  4. FreelanceSwitch

    Od freelancera dla freelancerów.

  5. Dziennik.silacz.org

    Potyczki kulturysty.

Internet na Ścianie Wschodniej – rozwiązanie

Już kiedyś pisałem (raz, dwa, trzy i cztery) o sytuacji z internetem w części Polski, którą okupuje (środkowo-wschodnia). Przeżyłem już drugą sieć bezprzewodową…

więcej

Zmienić licencję?

Zaczynam zastanawiać się, czy nie zaostrzyć licencji, na której publikuję wpisy/artykuły… Dlaczego? Otóż, przez pewien czas było wszystko ok, dwa artykuły wylądowały nawet na eioba.com. O ile coś takiego toleruję, bo jest to raczej pozytywna inicjatywa, to innej nie zniosę…

Mianowicie, zaplecza pozycjonerów. Przeglądam sobie czasem odnośniki przychodzące w statystykach, ostatnio zacząłem dostrzegać coś dziwnego – kopiowanie CAŁYCH wpisów na inne serwisy, łącznie z formatowaniem, obrazkami, dosłownie znak w znak. I to tylko opatrzone dodatkowo: „link do oryginalnej publikacji”. „Uznanie autorstwa” uznane? Uznane. Sorry, ale po kiego grzyba coś kopiować dwa razy? Nie mam zamiaru pomagać pozycjonerom w tworzeniu farmy linków, podnoszenia PR stronom, o których istnieniu nie mam nawet pojęcia, a może nawet sprzecznym z moją ideologią!

Zaczynam dochodzić do wniosku, że Creative Commons jest zbyt liberalne, owszem – trzeba działać dla dobra innych, na tym opierają się przecież zasady współżycia społecznego… Ale primo: czy jest sens powielania czegoś dwa razy? Cieszy mnie, jeśli moje wpisy pomogą choć jednej osobie. Secundo: dlaczego ktoś ma podnosić range swojego serwisu w wyszukiwarkach cudzymi tekstami, skopiowanymi w całości…? Średnio na każdą notkę poświęcam co najmniej jedną godzinę swojego czasu – na przewertowanie materiałów, przygotowanie zrzutów, linków, często i przetestowanie danej aplikacji/rozwiązania. A pseudopozycjoner sobie w bocie (na przykład adder)wyklika regułkę, skopiuje cały artykuł i ma resztę w nosie.

Wychodzę z założenia, że jeśli coś jest dobre, to nie potrzebuje reklamy – samo się wypromuje – czy ktoś z Was nie zna np. płynu do naczyń Ludwik, serwera Apache, czy Wikipedii? Jeśli ktoś je reklamuje, to naprawdę bardzo mało, a i tak odnoszą sukces.

Tak samo z pozycjonowaniem… Zauważyłem, że ostatnimi czasy naprawdę ciężko jest znaleźć np. jakąś aplikację, bo zamiast na stronę z programem, to trafiam na n-dziesiąt katalogów, które służą tylko za zaplecze i poszukiwania kończą się na jakiejś zaparkowanej domenie, która znowu ma jakąś beznadziejną wyszukiwarkę i nic więcej… Renomowane katalogi, typu Softpedia, czy Tucows, które wyrobiły swoją markę na przestrzeni lat są chyba jedynym ratunkiem…

Wracając do tematu – z podobną sytuacją miał nieszczęście się spotkać Florian Balmer, twórca Notepad2. Ktoś wykorzystał kod edytora do „stworzenia” Notepad3, który różnił się tylko notką o autorze… Cała sytuacja doprowadziła do tego, iż autor poważnie rozważał zamknięcie kodu programu i rozwijanie go poza społecznością.

Znamienne okazało się jednak zdanie, które wypowiedział po wielu listach użytkowników:

A general opinion is that I should not punish the open source community for the offence by one single person.

Wiedzą ludzie powinni się dzielić, inaczej nie byłoby szkół, uczelni, itp… Zawsze ktoś to doceni, zdarzają się czasem miejsca w sieci, którym jednak moje artykuły pomagają. I to bardzo cieszy.

Ale czy w ten sposób, że bezduszny robot działa tylko dla pozycjonera, który oprawi mój tekst w kilka boksów reklamowych nawet go nie czytając…?

Windows XP i podział łącza – ICS, NAT oraz proxy

Temat podziału łącza jest dosyć często poruszany pośród użytkowników sieci – czy to większych, czy mniejszych. W większości wypadków, najlepszym rozwiązaniem jest zakup switcha/huba z funkcją NAT. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy posiadamy zwykły modem/inne łącze, a nie mamy możliwości wpięcia dodatkowego urządzenia rozdzielającego? W przypadku systemów uniksowych sytuacja jest prosta – odpowiednia konfiguracja iptables i mamy działający routing.

Dzisiaj omówię konfigurację w systemach Windows XP.

więcej

Internet i ludzie w XXI wieku. Lenistwo?

Świat się zmienia, ludzie się zmieniają albo ludzie się zmieniają i Swiat się zmienia. Może taki filozoficzny początek, ale niektórych kwestii nie da się ot tak, racjonalnie wytłumaczyć. Zadaję sobie parę pytań, może Wy, drodzy Czytelnicy, pomożecie mi w znalezieniu na nie odpowiedzi?

więcej

Internet via VPN i autopodłączanie

Coraz częściej, korzystając z tzw. „radiówki” ISP wymaga (wymusza) stosowanie VPN/PPPoE w swoich sieciach. Z jednej strony ok, zwiększa bezpieczeństwo, ponieważ nikt niepowołany nie dostanie się do sieci nie znając hasła. Każdy kij ma jednak dwa końce – zwiększając bezpieczeństwo, tracimy wygodę…

Nie skupię dzisiaj na rozdzielaniu takiego połączenia, a o samą możliwość automatycznej jego inicjacji.

więcej

Chcielibyście taki hosting?

Zupełnie przypadkiem wchodzę sobie na stronę mojego ISP-a, bo chciałem zerknąć do dokumentacji. Co ukazuje się moim oczom?

SISCO IT GROUP albo pozwala sobie na nieetyczne formy pozycjonowania, albo ma takich beznadziejnych administratorów, którzy nie potrafią utrzymać systemów klasy enterprise. Nie nagłośniłbym tak tej sprawy, gdyby nie to, iż firma podpada mi już kolejny raz.

Zresztą, popatrzcie sami:

więcej

Szufladka