eRIZ's weblog

PHP, webdesign, Linux, Windows i inne, bo nie samym chlebem człowiek żyje

Ekologia w TP – że co, przepraszam?

Telekomunikacja (aka. „Telekompromitacja”) znana obecnie już raczej jako TP (a lada moment – Orange) jak traktuje swoich klientów – o tym już chyba każdy słyszał.

Niestety, chcąc korzystać z usług innych operatorów, dość często trzeba uiszczać opłatę za tzw. „utrzymanie łącza”. Żeby było zabawniej – najtańszy abonament kosztuje mniej o – bodajże – 10zł.

Z papierowymi fakturami każdy abonent jest za pan brat. Ale z e-fakturami już nie do końca. Jak to zwykle z operatorami usług telekomunikacyjnych bywa – pomarudzę. ;)

więcej

howto: walka ze spamem w W3 – Orange, Plus, Era

Jeśliby operatorzy szufladkowali swoich klientów do jakichś kategorii, z pewnością figurowałbym pod etykietką trudny klient. Cóż, walczyłem już z Orange, z Plusem i choć wojna trwała nieraz i tygodniami, to udało się dopiąć swego, a tak naprawdę – upomnieć się o to, co mi się należało i jest prawnie gwarantowane każdemu klientowi.

Jako że ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną – przynajmniej w teorii – dba o to, aby spam nie nękał naszych skrzynek, to wiadomo, że reklama jest dźwignią handlu. Czym jest spam, można przeczytać w Sieci, moim zdaniem definicja na CNeB-ie jest najbardziej przystępna.

Chciałym podzielić się z Wami swoimi doświadczeniami w postaci małego howto, jak walczyć o swoje prawa.

W3 = Wielka Trójca zawarta w tytule

więcej

36i6 – spam i bezczelność BOK

Problem spamu nie jest chyba nikomu obcy. A jeśli jest, to można mówić o wielkim szczęściu. O ile w przypadku konta e-mail standardem są odpowiednie filtry na serwerach usługodawcy/w kliencie pocztowym, to na telefonach komórkowych jest to problem dość uciążliwy.

Owszem, na wielu smartphone’ach można bez problemu zainstalować programy filtrujące zawartość SMS, ale załóżmy, że telefon ma dla mnie dzwonić i umożliwiać pisanie SMS. Załóżmy…

więcej

Cyrografowy Polsat

Z cyklu zwariowany świat polskich absurdów wg eRIZa (hmm, może pora na nową kategorię ;)), dzisiaj nietechnicznie, ale to, w jaki sposób zwykły śmiertelnik jest robiony w jajo.

Nie wiem, czy mam takie (nie)szczęście, że trafiam na kiepskich operatorów, u których zawsze muszę samodzielnie dochodzić swoich praw, czy to wszystko tak schodzi na psy. Najpierw Orange, teraz Polsat….

więcej

Paul van Dyk?!

Dzisiaj tak bardziej z cyklu „Po godzinach”, wszak odpoczynek też potrzebny. :) Miałem pisać notkę podobnego kalibru jak wcześniejsza o mod_rewrite (spokojnie, nie ucieknie ;)), ale dzisiaj przeczytałem coś, co mnie co najmniej zniesmaczyło…

Wszystko zaczęło się od posta na blogu ATB. Musiałem przeczytać kilka razy, gdyż nie dotarło do mnie, jak może się zachować jeden z zaproszonych DJ-ów…

więcej

Znowu Orange…

Francuska sieć, w której mam nieszczęście bytować, już od jakiegoś czasu daje mi się we znaki. Sprawa znowu tyczy się tzw. Orange On-line, chyba przekleństwa abonentów kapitalistycznego molocha.

Nie wiem, czy to przez internetowy front-end usług nie nabrałem awersji do Javy, ale po różnych doświadczeniach, które z nią miałem, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że fajny język to nie wszystko.

Jak zwykle zaczynam się rozgadywać o pierdołach, ale ok, meritum.

więcej

Gospodraka

Ileż można o chlebie i wodzie? Po sugestiach pewnej Osoby postanowiłem napisać co nieco na temat „pogodzinny”. Heh, od ostatnich minęło ponad pół roku. Czas nie stoi w miejscu, a z wiekiem wzrasta wrażenie, jakby jeszcze przyspieszał…

Wiele rzeczy zmienia się – i te prywatne, i te trochę mniej. Za to najbardziej dają się we znaki te kwestie, które – w rzeczywistości – dotyczą nas wszystkich.

więcej

Wyścig zbrojeń w polskiej oświacie

Jako że klasa maturalna już bezpośrednio przede mną (o samym egzaminie można napisać chyba osobny poemat) i w wyniku skorelowania pewnych zdarzeń, to postanowiłem podzielić się pewnymi wrażeniami, jakie polskie szkolnictwo funduje najliczniejszej grupie osób przebywających w murach szkół.

Tytuł jest nieprzypadkowy – w pewnym stopniu odnoszę się do skeczu Cezarego Pazury, ale zacznijmy od początku… ;]

więcej

Zmienić licencję?

Zaczynam zastanawiać się, czy nie zaostrzyć licencji, na której publikuję wpisy/artykuły… Dlaczego? Otóż, przez pewien czas było wszystko ok, dwa artykuły wylądowały nawet na eioba.com. O ile coś takiego toleruję, bo jest to raczej pozytywna inicjatywa, to innej nie zniosę…

Mianowicie, zaplecza pozycjonerów. Przeglądam sobie czasem odnośniki przychodzące w statystykach, ostatnio zacząłem dostrzegać coś dziwnego – kopiowanie CAŁYCH wpisów na inne serwisy, łącznie z formatowaniem, obrazkami, dosłownie znak w znak. I to tylko opatrzone dodatkowo: „link do oryginalnej publikacji”. „Uznanie autorstwa” uznane? Uznane. Sorry, ale po kiego grzyba coś kopiować dwa razy? Nie mam zamiaru pomagać pozycjonerom w tworzeniu farmy linków, podnoszenia PR stronom, o których istnieniu nie mam nawet pojęcia, a może nawet sprzecznym z moją ideologią!

Zaczynam dochodzić do wniosku, że Creative Commons jest zbyt liberalne, owszem – trzeba działać dla dobra innych, na tym opierają się przecież zasady współżycia społecznego… Ale primo: czy jest sens powielania czegoś dwa razy? Cieszy mnie, jeśli moje wpisy pomogą choć jednej osobie. Secundo: dlaczego ktoś ma podnosić range swojego serwisu w wyszukiwarkach cudzymi tekstami, skopiowanymi w całości…? Średnio na każdą notkę poświęcam co najmniej jedną godzinę swojego czasu – na przewertowanie materiałów, przygotowanie zrzutów, linków, często i przetestowanie danej aplikacji/rozwiązania. A pseudopozycjoner sobie w bocie (na przykład adder)wyklika regułkę, skopiuje cały artykuł i ma resztę w nosie.

Wychodzę z założenia, że jeśli coś jest dobre, to nie potrzebuje reklamy – samo się wypromuje – czy ktoś z Was nie zna np. płynu do naczyń Ludwik, serwera Apache, czy Wikipedii? Jeśli ktoś je reklamuje, to naprawdę bardzo mało, a i tak odnoszą sukces.

Tak samo z pozycjonowaniem… Zauważyłem, że ostatnimi czasy naprawdę ciężko jest znaleźć np. jakąś aplikację, bo zamiast na stronę z programem, to trafiam na n-dziesiąt katalogów, które służą tylko za zaplecze i poszukiwania kończą się na jakiejś zaparkowanej domenie, która znowu ma jakąś beznadziejną wyszukiwarkę i nic więcej… Renomowane katalogi, typu Softpedia, czy Tucows, które wyrobiły swoją markę na przestrzeni lat są chyba jedynym ratunkiem…

Wracając do tematu – z podobną sytuacją miał nieszczęście się spotkać Florian Balmer, twórca Notepad2. Ktoś wykorzystał kod edytora do „stworzenia” Notepad3, który różnił się tylko notką o autorze… Cała sytuacja doprowadziła do tego, iż autor poważnie rozważał zamknięcie kodu programu i rozwijanie go poza społecznością.

Znamienne okazało się jednak zdanie, które wypowiedział po wielu listach użytkowników:

A general opinion is that I should not punish the open source community for the offence by one single person.

Wiedzą ludzie powinni się dzielić, inaczej nie byłoby szkół, uczelni, itp… Zawsze ktoś to doceni, zdarzają się czasem miejsca w sieci, którym jednak moje artykuły pomagają. I to bardzo cieszy.

Ale czy w ten sposób, że bezduszny robot działa tylko dla pozycjonera, który oprawi mój tekst w kilka boksów reklamowych nawet go nie czytając…?

Aktualizacja: TP odcina abonentom telefony!

Wracam sobie dzisiaj kulturalnie do domu, patrzę, samochód „Telektrim”. Drabina przy słupie TP, odłączają kabel u sąsiada. Myślę, może to tylko jakaś konserwacja, czy co…

„Ale nieeeee”, po kolei odcinają kable wszystkim sąsiadom, dochodzi do mnie… Też odcięli…! Ale po kolei…

więcej

Szufladka