eRIZ's weblog

PHP, webdesign, Linux, Windows i inne, bo nie samym chlebem człowiek żyje

Musepack

Żyjemy w czasach MP3. No, może przesadziłem, chociaż… Ale nie o tym mowa. Mianowicie, wiele osób słucha muzyki na kompie (w tym również i ja). Całą płytkę rippować do WAVE’ów? Nie przesadzajmy, kto o zdrowych zmysłach będzie trzymał na dysku rippy po ~600MB/album? Jakąś wielką popularność zdobył format MP3, choć nie jest najlepszy. Co mnie najbardziej w nim denerwuje? Niewspółmierny rozmiar plików do jakości. I tak ludzie sobie zgrywają do MP3 128kbit/s. Jak tego się słucha? Okropnie. Nie wiem, czy ludzie nie „dostrzegają” różnicy, czy co, ale można to określić mianem „masakry”. Fakt, format ma bitrate’y do max 320kbit/s, ale jaki jest później rozmiar pliku wynikowego? Duży.

Jakiś czas temu zainteresowałem się formatem Musepack (MPC). Kolejny konkurent empetrójek skazany od razu na porażkę? Chyba nie. Jest to owszem, stratny format kompresji, ale za to jakiej jakości… Przy standardowym profilu trudno jest naprawdę odróżnić kopię od oryginału. A w przypadkach ekstremalnych, z profilem insane, to rozmiary plików wynikowych sięgają do MP3 320kbit/s, ale w tym profilu bitrate sięga w porywach nawet do 480kbit/s. Gdyby uśrednić do przepływności MP3, to bitrate wyniósłby jakieś 1200kbit/s. :D

Szufladka