eRIZ’s weblog

PHP, webdesign, Linux, Windows i inne, bo nie samym chlebem człowiek żyje
Serdecznie zapraszam do udziału w ANKIECIE

Zend Certified Engineer

Dawno, dawno temu, miałem chrapkę na ten certyfikat. W końcu, tyle babram się w PHP, to przydałoby się sprawdzić, ile w głowie siedzi. ;]

Próbowałem się dowiedzieć, co zawiera egzamin. Ale dawno to było; ogrom wydarzeń spowodował, że chyba na rok porzuciłem zamiar startowania na ZCE. Aż pod koniec ubiegłego roku sobie przypomniałem, gdy doszło do pisania CV. ;]

Organizacja

Sam egzamin jest organizowany przez Pearson VUE, a można go zdawać w jednej z autoryzowanych jednostek egzaminacyjno-szkoleniowych. Najbliższe mnie znajdują się w Lublinie. Pobieżne rozejrzenie się na forach; dzięki temu, wybór padł na MCSK (Międzynarodowe Centrum Szkoleń i Kompetencji). Parę maili dla rozeznania, wypełnienie aplikacji (numery egzaminów, język, itp) i postanowiłem się zapisać.

Za egzamin trzeba wybulić 125$, w złotówkach suma jest przeliczana wg kursu obowiązującego w dniu wystawiania faktury. Płatnośc przelewem na konto, potem mail ze skanem potwierdzenia przelewu i zdający jest rejestrowany w systemie Pearsona przez pracownika Centrum (oczywiście, wcześniej trzeba założyć sobie konto na zend.com i podać login podczas rejestracji). Jeśli ktoś ma vouchera, to płacić nie musi. ;]

Chciałem załatwić wszystko w ferie (dla lubelskiego już się skończyły…), ale okazało się, że wszyscy się “rzucili” na Centrum i nie było wolnych terminów. Cóż, trzeba było się poświęcić i wybrałem termin na właśnie dzisiaj, godzina 11:00.

Lublin jak to Lublin; zwykle jest zapchany, że sam przejazd przez miasto, to prawdziwa mordęga i trwa dłuuuuugo. Wyjazd ponad dwie godziny wcześniej przed wyznaczonym terminem. A dzisiaj była jednak niespodzianka; udało się dotrzeć na godzinę wcześniej.

Budynek trochę dziwnie zorganizowany; z zewnątrz praktycznie nie widać, że właśnie w nim mieści się siedziba Centrum. Ale w środku, to dosłownie hangar; duże powierzchnie (dzielone z centrum handlowym, itp), ale z zewnątrz tak nie wygląda. ;]

Początkowo, ciężko było znaleźć wejście, ale udało się. Potem zaprowadzono mnie do sali, w której już czekał przygotowany komputer.

Rozpoczęły się formalności - dwa dokumenty ze zdjęciem (dowód i legitymacja). Dostałem do poczytania i warunki “umowy”, których akceptacja była konieczna do rozpoczęcia egzaminu. Oprócz oczywistych wzmianek na temat zakazu korzystania z urządzeń elektronicznych (komórki, PDA, etc.), czy własnych notatek, znajduje się również zapis, który zabrania zdającym ujawniania treści pytań pod groźbą unieważnienia certyfikatu (coś w tym stylu; ręki sobie uciąć nie dam :P). Tak nawiasem, każda przyłapana próba jakiegokolwiek oszukiwania/ściągania (a w ogóle da się?) jest odnotowywana w Pearsonie, tak więc - nie warto… W niektórych centrach zdający są pod stałym monitoringiem kamer. :P

Po podpisaniu wszystkich dokumentów, zaproszono mnie do komputera, na którym tzw. “administrator” (opiekun czuwający nad egzaminem; tak został określony w papierach) odpalił odpowiedni soft.

Ale duży plus dla MCSK, życzliwy personel. :]

Przy kompie oczywiście notes z markerem. ;]

Przebieg testu

Test składa się z 70 pytań, na które delikwent ma półtorej godziny czasu. Może to wydaje się dużo, ale nic bardziej mylnego. Każda sekunda jest cenna, ale o tym ciut później.

Forma pytań? Pytania otwarte i zamknięte. Jedno-, “półwielo”- i wielokrotnego wyboru. Dlaczego “półwielokrotnego”? Bo zdarzają się podpuchy, w których można zaznaczać kilka odpowiedzi, ale trzeba jedną. ;P

Po kliknięciu na “start” już nie ma odwrotu - stoper zaczyna odliczać niemiłosiernie upływający czas. Dlatego wszelkie sprawy typu najedzenie się (burczenie w brzuchu często nie daje myśleć), telefony do rodziny/kumpli/współpracowników (żeby sami nie dzwonili :P), WC trzeba załatwić przed egzaminem.

Dlaczego napisałem, że czas się tak bardzo liczy? Przy podzieleniu 90/70 (czas przez liczbę pytań) wychodzi jakieś 77 sekund na jedno pytanie zakładając, że chcemy wszystko od początku do końca zrobić bez sprawdzania. Ale IMHO tak się nie da (odpowiedzi na niektóre pytania nasuwają się w trakcie czytania treści, a znowu przy innych trzeba naprawdę posiedzieć i to więcej niż kilka minut). Dobra strategia czasowa jest bardzo ważna. Można ją opracować już na podstawie pierwszych kilkunastu pytań. Tutaj przyda się notesik - odhaczałem pytania, na których odpowiedzi byłem w 10000001% pewien, a zostawiałem te, których trochę mniej. Zostaje na później więcej czasu na te “potworki”. ;]

Wyniki są podawane od razu po zakończeniu testu, “zdał/nie zdał”; punktów nie ma.

Pytania

Jeśli ktoś myśli, że w tym miejscu podam pytania, nawet te, które pamiętam, to się grubo myli. Już wcześniej wspomniałem, w umowie egzaminu znajduje się klauzula, która zabrania mi publikowania treści pytań bez zgody Zenda (czyli głównego organizatora).

Powiem tylko o wrażeniach i jaki jest zakres wymaganej wiedzy.

Wrażenia? Hmm, uznałbym to za maturę, ale bez tzw. “karty wzorów” - trzeba naprawdę zakuwać, bo pytania są często bardzo szczegółowe. Przeszkolić się można na dwa sposoby: albo poprzez kurs (dosyć drogi, 800$, w tym cena vouchera na egzamin) lub na “samouka” (bardzo pomocna jest Książka Zend PHP 5 Certification Study Guide i stary, dobry oficjalny manual). W zasadzie wystarcza sam manual, ale książka jest naprawdę przydatna i pozwala znacznie łatwiej uporządkować wiedzę. Dlaczego linkuję do angielskojęzycznych materiałów? Oprócz wspomnianego przeze mnie języka, to angielskie materiały (zwłaszcza manual) są dużo bardziej bogate w treść oraz przyzwyczajają. ;P

Jeszcze odnośnie wrażeń, trzeba czytać literka po literce, uważać na najdrobniejsze szczegóły, czasem jeden najmniejszy szczegół robi dużą różnicę i już mniej do punktacji - większe ryzyko oblania…

Co tu więcej gadać, u źródła najlepiej. Wymienione są wszystkie rozdziały, które mogą się pojawić.

Reasumując…

Po wszystkim, podchodzi admin, coś tam zapisuje, wysyła i ostatni komunikat: zdał, czy nie zdał…

I ja tam byłem, z markerem się męczyłem (bo zaczął się chyba pod koniec wypisywać :S), a co przeżyłem - opisałem (na ile mogłem :P).

Przemysław “eRIZ” Pawliczuk,
Zend Certified Engineer

10 komentarzy

dopisz swój :: trackback :: RSS z komentarzami

RSS z komentarzami :: trackback

Skomentuj

Możesz używać znaczników XHTML. Dozwolone są następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <code> <em> <i> <strike> <strong>

Wszystkie komentarze przechodzą przez moderację oraz filtry antyspamowe. Nie zostanie opublikowany komentarz, jeśli:

  • Jego treść obraża kogokolwiek.
  • W treści znajdują się wulgaryzmy i słownictwo ogólnie uznane za nieprzyzwoite.
  • Mam wątpliwości co do autora wpisu (Wszelkie anonimy są kasowane - niezależnie od zawartości - wpisz prawdziwy e-mail. Jeśli usunąłem, Twoim zdaniem, komentarz niesłusznie - daj znać). Zdarza się, iż sprawdzam kim jest komentujący.
  • Zawiera jakąkolwiek formę reklamy.

Szufladka