eRIZ’s weblog

PHP, webdesign, Linux, Windows i inne, bo nie samym chlebem człowiek żyje
Serdecznie zapraszam do udziału w ANKIECIE

Gospodraka

Ileż można o chlebie i wodzie? Po sugestiach pewnej Osoby postanowiłem napisać co nieco na temat “pogodzinny”. Heh, od ostatnich minęło ponad pół roku. Czas nie stoi w miejscu, a z wiekiem wzrasta wrażenie, jakby jeszcze przyspieszał…

Wiele rzeczy zmienia się - i te prywatne, i te trochę mniej. Za to najbardziej dają się we znaki te kwestie, które - w rzeczywistości - dotyczą nas wszystkich.

więcej

Blog Day 2008

Skoro są jeszcze ostatnie godziny wakacji, postanowiłem przejrzeć ciut swoje RSS-y i wrzucić co nieco z okazji Dnia Blogów. (Dzięki za przypomnienie). Postanowiłem, że to nie będą linki z mojego blogrolla ([jeszcze ;]] u dołu).

  1. I has a hotdog i I can has cheezburger

    IMHO najlepsze blogi, jakie tylko powstały w sieci. Regularne notki, zawsze jakaś kupa śmiechu. Przydaje się znajomość angielskiego (można rzec, pisanego w sposób dość “poKeMOnIa$tY”), ale często same zdjęcia potrafiają zrzucić z krzesła. Dwa w tym samym punkcie, ponieważ jest to ta sama seria, jedna o psach, druga o kotach (choć nie jest to regułą). Polecam rękami i nogami. ;]

  2. Photoshop disasters

    O ile to, co widzimy w gazetach/tv/internecie zazwyczaj jest dobrze dopracowane, to niejednokrotnie zdarzają się wpadki. Średnio raz dziennie pojawia się notka z nową słabością grafików.

  3. Atrapa.net

    Serwis najsłynniejszego łowcy łańcuszków w polskiej rzeczywistości.

  4. FreelanceSwitch

    Od freelancera dla freelancerów.

  5. Dziennik.silacz.org

    Potyczki kulturysty.

“Nowy” CHIP - mail do redakcji.

Ostatnio rozprawiałem na temat tego, co się dzieje z CHIPem. Postanowiłem napisać maila do redakcji, że coś jest nie tak. Dostałem odpowiedź! Poproszono mnie, abym napisał konkrety. Zebrałem to wszystko.

więcej

“Nowy” Chip

Od kilku lat regularnię czytuje magazyn komputerowy “Chip”. Jakiś czas temu wyczytałem, że wydawca podjął decyzję o przeniesieniu redakcji z Wrocławia do Warszawy. Nie wiem konkretnie czym to było podyktowane, ale jeśli nie wiadomo o co chodzi, to najpewniej o kasę. Redakcja mieści się teraz kilkaset kilometrów od poprzedniej jej siedziby. Spowodowało to, że wielu redaktorów (łącznie z weteranami, takimi jak Adam Chabiński czy Piotr Kubiszewski) zakończyło swoją przygodę z moją ukochaną gazetką, czy mogłbym to nazwać - podręcznikiem IT. Teraz w większości dają przetłumaczone artykuły z niemieckiej wersji, w dodatku z licznymi literówkami.

Przepraszam ja bardzo, ale czy jest ktoś w stanie mi wytłumaczyć po jakiego czorta przez tyle lat ChipLab był unowocześniany? Po co było ISO? Wszystko poszło się… no właśnie, wiadomo co. Patrzę na najnowszy numer i co? Zmieniona również została szata graficzna. IMHO jest ona beznadziejna. Czytelność układu i zamieszczonych w nim tekstów drastycznie spadła. Zdarzyło mi się pomylić kilka diagramów z reklamami, co do tej pory mi się jeszcze nie zdarzyło. Zawsze można było się położyć na boku i czytać aktualności tylko na kartkach po lewej stronie (bo po prawej zawsze były reklamówki ;P).

No i ten klimat… Już go tu nie ma. Zostały już tylko suche kartki papieru, bez duszy w nich zawartej. Ech, źle sie dzieję… Tyle dobrego, że spotkało mnie szczęście czytania Chipów starej daty, z czego się okropnie cieszę.

Szufladka