BlogDay 2010
Dzisiaj (jeszcze ;)) trwa BlogDay, czyli wielka wymiana linków w blogosferze.
Zapraszam do przejrzenia moich typów. Niekoniecznie powiązanych z przewodnią tematyką mojego dziennika.
Dzisiaj (jeszcze ;)) trwa BlogDay, czyli wielka wymiana linków w blogosferze.
Zapraszam do przejrzenia moich typów. Niekoniecznie powiązanych z przewodnią tematyką mojego dziennika.
Stali Czytelnicy webloga pewnie wiedzą, że Uniksy do pracy na desktopach się nie nadają (Maców nie lubię, a z Uniksami za dużo kombinowania przy prostych rzeczach) i na co dzień korzystam z Windows. Świadomie.
Od premiery Windows XP minęło blisko 9 lat, o Viście nie chciałem nawet słyszeć, ale już podczas publikacji bet przyglądałem się, jak brat testował nowe dziecko Microsoftu. Od czterech miesięcy również i ja katuję Windows 7 na swojej maszynie.
Z góry zaznaczam - tekst dość mocno subiektywny.
Jeśli coś było w Viście, a dopiero teraz to zauważyłem, to cóż. Przepadło.
Z cyklu zwariowany świat polskich absurdów wg eRIZa (hmm, może pora na nową kategorię ;)), dzisiaj nietechnicznie, ale to, w jaki sposób zwykły śmiertelnik jest robiony w jajo.
Nie wiem, czy mam takie (nie)szczęście, że trafiam na kiepskich operatorów, u których zawsze muszę samodzielnie dochodzić swoich praw, czy to wszystko tak schodzi na psy. Najpierw Orange, teraz Polsat….
Wyglądając dzisiaj przez okno jadącego samochodu w pochmurny dzień zaczęło mnie zastanawiać parę rzeczy. Jaka pogoda za oknem jest, to chyba każdy widzi, dzisiaj (przynajmniej w moim regionie) można było zaobserwować chmury wszelakiego rodzaju.
Nie wiem, co mnie dzisiaj tknęło, ale przypomniał mi się wówczas wątek o grafice 3D.
W gąszczu matur i różnych inynch spraw, dosłownie cichaczem umknęła mi pewna rocznica. Część Czytelników pewnie wie, że jestem na Blipie. Jak ten czas zleciał…
Już ponad rok, jakoś nie czuć tego czasu.
Żałować poświęconego czasu na blipnięcia?
Na pewno niejeden koder zetknął się z problemem wysyłania powiadomień do (niestety) najpopularniejszego komunikatora w Polsce. Owszem, jest GG API, ale warunki, na jakich podpisywany jest cyrograf sprawia, że tak naprawdę użyszkodnik podaje wyłącznie dane osobowe dla GG Network, a ten umywa ręce i może robić co chce.
Tak, czy siak, zwykli śmiertelnicy muszą sobie radzić i sobie jakoś poradzimy.
Telekomunikacja swego czasu wysyłała swoim użyszkodnikom (tak, użyszkodnikom; abonenci indywidualni są jedną z form finansowania francuskiego koncernu) rachunki w tzw. ekologicznych kopertach. Tylko kiedyś aż chciało się popatrzeć na tę kopertę - pomimo tego, że rachunek z pozytywnymi rzeczami raczej się nie kojarzy (chyba, że nam płacony ;)).
Czemu rachunek otwierało się z uśmiechem? Nie jestem szara, jestem ekologiczna
na kopercie. Heh, ekologia ekologią, ale prawda jednak jest brutalna jak lewy sierpowy.
Przyznam, że rzadko piszę o jakichś olimpiadach - głównie z powodu niezbyt dużego ich “stężenia”, więc dzisiaj choć trochę nadrabiam braki. Mianowicie, z matematyki corocznie odbywa się słynny “Kangur”. Dzisiaj pora na “Bobra”, który ma w założeniu sprawdzać wiadomości z informatyki.
Czy aby na pewno?
Skoro są jeszcze ostatnie godziny wakacji, postanowiłem przejrzeć ciut swoje RSS-y i wrzucić co nieco z okazji Dnia Blogów. (Dzięki za przypomnienie). Postanowiłem, że to nie będą linki z mojego blogrolla ([jeszcze ;]] u dołu).
IMHO najlepsze blogi, jakie tylko powstały w sieci. Regularne notki, zawsze jakaś kupa śmiechu. Przydaje się znajomość angielskiego (można rzec, pisanego w sposób dość “poKeMOnIa$tY”), ale często same zdjęcia potrafiają zrzucić z krzesła. Dwa w tym samym punkcie, ponieważ jest to ta sama seria, jedna o psach, druga o kotach (choć nie jest to regułą). Polecam rękami i nogami. ;]
O ile to, co widzimy w gazetach/tv/internecie zazwyczaj jest dobrze dopracowane, to niejednokrotnie zdarzają się wpadki. Średnio raz dziennie pojawia się notka z nową słabością grafików.
Serwis najsłynniejszego łowcy łańcuszków w polskiej rzeczywistości.
Od freelancera dla freelancerów.
Potyczki kulturysty.
Jako że klasa maturalna już bezpośrednio przede mną (o samym egzaminie można napisać chyba osobny poemat) i w wyniku skorelowania pewnych zdarzeń, to postanowiłem podzielić się pewnymi wrażeniami, jakie polskie szkolnictwo funduje najliczniejszej grupie osób przebywających w murach szkół.
Tytuł jest nieprzypadkowy - w pewnym stopniu odnoszę się do skeczu Cezarego Pazury, ale zacznijmy od początku… ;]